środa, 29 lipca 2015

Legierski Głosował na Dudę, czyli LGBT w Matrixie ciąg dalszy


Marek Mosor 
24 lipca 2015 r. w „Plus Minus”, dodatku do „Rzeczpospolitej” ukazał się wywiad z Krystianem Legierskim. Gdyby ktoś nie wiedział kto to jest, to krótka informacja z Wikipedii: Krystian Łukasz Legierski (ur. 22 kwietnia 1978 w Koniakowie) – polski działacz na rzecz LGBT, polityk  i przedsiębiorca. Cały biogram można przeczytać tutaj: 

We wspomnianym wywiadzie Krystian Legierski przyznał, że w ostatnich wyborach głosował na Andrzeja Dudę. Jako powód podaje, że w czasie rządów PO środowisko LGBT było traktowane skrajnie protekcjonalnie, a lata rządów tej formacji były okresem „gigantycznej, perwersyjnej wręcz pogardy” dla homoseksualistów. Jego zdaniem Andrzej Duda "ma potencjał, jest młody, zna świat i wygląda na człowieka, który jako pierwszy z tego obozu ma realną szanse zapoczątkować prawdziwe zmiany na prawicy, wyrwać ją z tego pszenno-buraczanego stanu, w którym tkwi”. Tyle wywiad.

Krystian Legierski był przez lata jednym z niekwestionowanych liderów środowiska LGBT w Polsce. Jako pierwszy jawny gej został wybrany w wyborach powszechnych do Rady m.st. Warszawy. W 2005 roku, w czasie rządów PiS, protestował w związku z wydanym przez prezydenta Warszawy, Lecha Kaczyńskiego, zakazem organizowania Parady Równości. Uczestniczył w wielu przedsięwzięciach zmierzających do przyznania równych praw środowisku LGBT. I taki człowiek zagłosował na kogoś, kto organicznie nie znosi tego środowiska, wcale się z tym nie kryjąc? Zagłosował na system, który jeśli obejmie władzę na jesieni będzie z nami walczył wszelkimi dostępnymi metodami, co łatwo przewidzieć. Wystarczy tylko czytać ze zrozumieniem i postrzegać właściwie to, co się wokół nas dzieje. Jak to wytłumaczyć? Nie wiem.      

W „Gazecie Wyborczej” z dnia 25 maja 2015 r. Michał Wachnicki napisał: „Na forach internetowych istnieje niepisana zasada o nazwie "Reductio ad Hitlerum". Chodzi o to, że każda dyskusja poprowadzona wystarczająco długo zawsze prowadzi w końcu do porównania poglądów oponenta do jakichś słów Hitlera. Taki argument zamyka drogę dalszej dyskusji. Dlatego ten, kto pierwszy go użyje, przegrywa”.

Nie będę gorszy i również nawiążę do historii tamtego okresu w Niemczech. 30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler został kanclerzem III Rzeszy. Nie był wybierany w wyborach powszechnych. Został mianowany na to stanowisko przez prezydenta Hindenburga. Ale Hitler chciał mieć dowód, że społeczeństwo mu ufa i go popiera. W tym celu, przy okazji wyborów w listopadzie 1933 r. przeprowadził referendum, w którym zadał Niemcom pytanie: „czy popierasz politykę Adolfa Hitlera”? W referendum głosowało 93 % Niemców, a odpowiedzi na „tak” udzieliło 95,1 %. Podobnie było w kolejnych plebiscytach i referendach organizowanych przez nazistów w latach 30-tych.

A co to ma wspólnego z nami dziś? Ano ma, bo sytuacja polityczna jest podobna. Naród zmęczony arogancją PO zamierza zmienić rządzących. I gdyby tu chodziło tylko o PiS, to jeszcze pół biedy. Ale ludzie chcą oddać władzę politycznym awanturnikom i szumowinom. Nie przeraża was, że Anna Grodzka nie zdołała zdobyć 100 tysięcy podpisów do wyborów prezydenckich, a bez trudu zdobył je jawny neonazista i antysemita oraz narodowiec, który z poglądami nie odbiega zbyt daleko od tego pierwszego? Mnie przeraża! Wierzycie w składane praktycznie bez ograniczeń obietnice? Przecież tylko człowiek naiwny lub niemądry może uwierzyć, że oni będą w stanie to spełnić. Nie wierzycie? To dlaczego na nich głosujecie?!

Edward Crankshaw w swojej książce „Gestapo” napisał: „W każdym nowoczesnym społeczeństwie są jednostki, mężczyźni i kobiety, które zachowałyby się wobec swych bliźnich niczym bestie, gdyby miały całkowicie wolną rękę. W dwudziestym stuleciu w jednym wszakże kraju, w Niemczech, ludzie tacy zdołali zagarnąć absolutną władzę; tylko w jednym, jedynym kraju, w Niemczech, społeczeństwo świadomie i bez żadnych zastrzeżeń powierzyło władzę psychopatom i kryminalnym szumowinom, zwalniając ich od wszelkiej odpowiedzialności”.

Andrzej Mleczko

Celowo użyłem retoryki "Reductio ad Hitlerum", bo czuję się w tej politycznej hucpie przegrany. 26 lat minęło od przemian ustrojowych, a my nadal ganiamy się wokół własnego ogona. Starsi pamiętają lata 90-te, gdy nie powstała ani jedna autostrada, rządy trzymały się góra dwa lata, a na ulicach rządziła polsko-ruska mafia. Wyszliśmy z tego i nie mówię, że jest dobrze. Nie mówię także, jak kto ma głosować. To jego prywatna sprawa. Namawiam tylko do logicznego myślenia. Cała ta sytuacja podobna jest do czatu na forum randkowym. Obie strony umizgują się do siebie niewiele o sobie wiedząc, kłamią i obiecują. A gdy już się spotkają w realu, to z reguły jedna ze stron okazuje się skurwysynem. Można radzić tylko jedno: bądźcie mądrzy przed szkodą.   

piątek, 3 lipca 2015

Galeria hejterów polskich

Na Facebooku powstał profil "Galeria hejterów polskich. Oto, co czytamy w opisie strony:


„Strona ta powstała pod wpływem tego, co w ostatnim czasie ma miejsce w Internecie. Szczytem wszystkiego był zmasowany atak hejterów pod adresem 14-letniego Dominika z Bieżunia, który zaszczuty przez swoje otoczenie popełnił samobójstwo. Ludzie, którzy bezcześcili jego pamięć działali często pod swoimi nazwiskami i podawali adresy swoich szkół, uczelni i miejsc pracy, nie obawiając się jakiejkolwiek odpowiedzialności. Co mogą zrobić gnojeni przez hejterów ludzie? Praktycznie nic! Mogą oczywiście powiadomić nauczycieli, organy ścigania, czy kogokolwiek. Ale dotychczasowa praktyka dowodzi, że są to z reguły działania nieskuteczne. Dlatego postanowiliśmy pokazywać tych oprawców. Ludzi, którzy mają za nic uczucia innych i bez żądnych skrupułów potrafią zaszczuć drugiego człowieka, doprowadzając go do śmierci. Prosimy o publikację wyłącznie screenów zdjęć hejterów, bez żadnych komentarzy. Wszelkie komentarze będą usuwane, ponieważ nie chcemy być podobni to tych, których tu chcemy pokazać. Publikujemy tylko to, co oni samu udostępniają w Internecie. Niech moc będzie po stronie ludzi dobrych i prawych! Publikujcie lub przesyłajcie zdjęcia do adminów strony. To nasza samoobrona, tyle możemy!”.



Podzielam zdanie twórców strony. No bo jak zwykły człowiek może się bronić, gdy zostanie w Internecie zaatakowany? Czy słyszeliście żeby kogoś za taki czyn skazano? Słyszymy za to ciągle, że dzieciaki popełniają samobójstwa wskutek dręczenia bezpośredniego i w Internecie. Czas zacząć o tym wołać, lub krzyczeć. Nie, mówić, bo do tej pory to mówienie nie było skuteczne. Nie dajmy się zabijać przez różnych nieudaczników, którzy w życiu realnym są niczym i w tym życiu niczego nie osiągną. Za to w Internecie mają „władzę”. Ja zachęcam do publikowania wizerunków hejterów. Niech świat widzi z kim ma do czynienia. A tu próbka za strony „Galeria hejterów polskich”: 


Link do profilu: Galeria hejterów polskich

środa, 1 lipca 2015

Czy Facebook jest idiotą? cz.2

W pierwszej części postu „Czy Facebook jest idiotą?”  opisywałem swoje i innych potyczki z tym portalem, w sprawie zamykania stron rasistowskich, homofonicznych, nawołujących do nienawiści itp. Wraz z innymi członkami społeczności LGBT, przez ostatnich kilka dni, na bieżąco zgłaszałem do administratorów portalu takie strony. Były to głównie strony „polskich patriotów” nie mogących znieść tęczowych barw na naszych zdjęciach profilowych. Zgłosiłem łącznie 14 stron do likwidacji, z czego zlikwidowano cztery. Także na różnych stronach i w grupach LGBT  linkowałem te najbardziej obrzydliwe i homofobiczne strony, namawiając ludzi do zgłaszania ich do likwidacji. Siłą rzeczy strony te zawierały linki z mojego profilu, ale nie podejrzewałem, że może mi to zaszkodzić. Jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałem informację od FB, że za publikowanie linków tych stron wstrzymują mi możliwość dodawania postów na 24 godziny. Zagrozili także likwidacją mojego konta. 


Nie wiedziałem, śmiać się czy płakać. Płakać nie zamierzam, bo nie ma po czym. Można się tylko śmiać, gdyby było do śmiechu. Bo przy innej zgłoszonej przeze mnie stronie Facebook pokazał jaki jest naprawdę. Zgłoszenie dotyczyło strony: „Dominik Szymański dobrze, że zdechł”.



Dominik to 14-latek z Bieżunia, który zadręczony przez swoich rówieśników odebrał sobie życie. 
Nazywano go "pedałem", bo "nosił rurki i układał włosy". Sprawcami są oczywiście dzieci z bogobojnych rodzin. Niektóre mają Fetal Alcohol Syndrome, co było widać na zdjęciach - w ogóle nie wstydzili się publikowania swojego wizerunku. Ale cóż, trzeba być tolerancyjnym.

Ścierwa, które go zadręczyły nie odpuściły mu także po śmierci. Założyły stronę „Dominik Szymański dobrze, że zdechł”, zohydzając zmarłego i jego pamięć do granic ostateczności. Ludzie masowo zgłaszali stronę do likwidacji, ale Facebook się nie spieszył. Rozpatrzenie sprawy zajęło mu prawie cały dzień, a pierwsza  jego odpowiedź była taka:
„Zgłosiłeś stronę Dominik Szymański dobrze że zdechł ze względu na zawartość propagującą nienawiść. Zespół Facebooka ds. pomocy Dziękujemy za poświęcenie czasu na zgłoszenie treści, które Twoim zdaniem naruszają nasze Standardy społeczności. Zgłoszenia takie jak to przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na Facebooku i stwarzania tu przyjaznego miejsca. Zapoznaliśmy się ze stroną zgłoszoną przez Ciebie z powodu zawierania treści lub symboli propagujących nienawiść, ale stwierdziliśmy, że nie narusza ona dokumentu Standardy społeczności. Uwaga: jeśli problem dotyczy jakiejś zawartości na stronie, należy zgłosić konkretny materiał (np. zdjęcie), a nie całą stronę. To umożliwi sprawiedliwe rozpatrzenie zgłoszenia”.

Dopiero po południu stronę zamknięto. Co musiała czuć w tym czasie rodzina zmarłego chłopca, łatwo sobie wyobrazić. Do chwili likwidacji strona zdobyła ponad 600 „fanów”.

Ja nie zamierzam walczyć z Facebookiem, bo po pierwsze - nie mam szans, a po drugie – z idiotami nie wygram. Myślałem kiedyś, że tak świetny projekt, jakim jest ten portal będzie wieczny, a przynajmniej utrzyma się bardzo długo. Myliłem się. Facebooka załatwią zwykli zasrańcy i śmieci, czyli tacy jak ci, którzy założyli stronę o zmarłym chłopcu. Ludzie poważni i ceniący swoją godność znajdą sobie alternatywę. Tak zresztą już się dzieje w USA, gdzie FB traci użytkowników w dużym tempie. W podobny sposób załatwiła się m.in. społeczność pasma obywatelskiego CB-Radio, które po transformacji ustrojowej w Polsce rozwijało się żywiołowo. Później opanowali je wulgarni hejterzy i chamski motłoch, co spowodowało, że dziś na paśmie możemy posłuchać głównie wyzywających się wzajemnie szoferaków. Tak też stanie się z FB.

Pytanie brzmi: "Czy Facebook jest idiotą?". 
Z tego, co robi widać, że jest. Szukam alternatywy.

Rodzinie Dominika składam serdeczne wyrazy współczucia, a sprawcom mówię: przyjdzie czas zapłaty!. 


wtorek, 30 czerwca 2015

Czy Facebook jest idiotą?

Z okazji uchwały Sądu Najwyższego USA, legalizującej w tym kraju małżeństwa jednopłciowe, Facebook zorganizował akcję tęczowego kolorowania swoich zdjęć profilowych na tym portalu. Akcja trwa i bierze w niej udział wielu ludzi i firm na całym świecie. Akcja Facebooka sprowokowała również do działania przeciwników środowiska LGBT, w tym małżeństw jednopłciowych. Zaczęły pojawiać się strony o treściach skrajnie homofobicznych i obrażających środowisko LGBT. Jedną z takich stron próbowali zamknąć ludzie z LGBT (uczestniczyłem w tej akcji). Tu screen tej strony:


Facebook zareagował typowo dla siebie w takich sprawach. Oto treść odpowiedzi, którą otrzymałem od administratorów:  „Zapoznaliśmy się z Twoim zgłoszeniem obiektu Jebać tęczowe profilówki. Dziękujemy za poświęcenie czasu na zgłoszenie treści, które Twoim zdaniem naruszają nasze Standardy społeczności. Zgłoszenia takie jak to przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na Facebooku i stwarzania tu przyjaznego miejsca. Zapoznaliśmy się ze stroną zgłoszoną przez Ciebie z powodu nękania, ale stwierdziliśmy, że nie narusza ona dokumentu Standardy społeczności”.

Już wcześniej zdarzało mi się uczestniczyć w podobnych akcjach, zawsze z podanym powyżej skutkiem. I nie dotyczyło to tylko środowiska LGBT. Zgłaszałem strony jawnie rasistowskie i nazistowskie. Zawsze otrzymywałem odpowiedź, jak wyżej. Szczytem, nie wiem czego: głupoty, idiotyzmu? Okazało się działanie Facebooka w stosunku do znanego dziennikarza TVN, Jarosława Kuźniara. Jego pokolorowane zdjęcie hejterzy zgłosili do likwidacji „ze względu na nagość”. Facebook z całą powagą rozpatrzył skargę, odmawiając likwidacji zdjęcia. Dziennikarz miał prawo być wzburzonym, bo napisał: „Facebook jesteś idiotą”.



Swoją nienawiść do środowiska LGBT okazali także ci "oni". Stworzono aplikację "Kolory Patrioty", w której w proteście przeciwko tęczy namawiano do barwienia zdjęć na biało-czerwono.


Temu "patriotycznemu" przedsięwzięciu towarzyszy wiele nienawiści. To przykłady:





Czy rzeczywiście Facebook to idiota? Sam system oczywiście nie. To genialny twór jednego człowieka, który zmienił życie wielu ludzi na całym świecie. Ale nic przecież nie stoi na przeszkodzie, żeby w jego strukturach pracowali idioci. Idioci, którzy akceptują homofobię, rasizm, czy swastykę jako „symbol szczęścia”. W dodatku mają nad nami nieograniczoną władzę, bo nasze konto może być w każdej chwili zlikwidowane. I spróbujmy wtedy z nimi walczyć. Życzę powodzenia. Powyżej opisane sytuacje pokazują, czym jest tak naprawdę wirtualna rzeczywistość. A my często znaczenia słowa „wirtualna” zapominamy. Dlatego warto mieć alternatywę i wracać do korzeni, kiedy ludzie po prostu ze sobą rozmawiali. Z FB nie musimy rezygnować, ale nie będzie to dla mnie koniec świata, gdy pewnego dnia zniknie on z ekranu mojego komputera. Jak w życiu, wszystko płynie. Będą inne „Facebooki”.   

P.S.
Po napisaniu tego tekstu otrzymałem następującą informację od Facebooka:




 a za chwilę taką:

A jeszcze później taką:

Co można o tym myśleć? Ja myślę jedno: nigdy się nie poddawaj! 

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Witajcie w piekle!

Motto:
„Największą sztuczką diabła jest robienie wrażenia, że go nigdy nie było"
„Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni”. (Henryk Sienkiewicz: Potop, tom III, rozdz. 3)

W Internecie możemy znaleźć filmik, w którym ksiądz Rafał Trytek z Rybnika komentuje Paradę Równości. I cóż słyszymy: „policja powinna chronić rynek przed marszem pedałów i innych zboczeńców”, „słowo pedał jest bardzo odpowiednie”, „homoseksualiści gwałcą prawo naturalne… …w średniowieczu takich ludzi palono na stosach…”. Chciałoby się powiedzieć: Oto Słowo Boże (oczywiście w wydaniu ks. Trytka). 

Nie ma potrzeby przytaczania rzygowin księdza dobrodzieja w całości, bo można obejrzeć filmik.


A tu link do filmu na Youtube: https://youtu.be/bdf7tY5qWA8


Ja, widząc coś takiego zawsze zastanawiam się, czym tak naprawdę jest Kościół i wiara, którą propaguje. Jak to się ma chociażby do tych słów:

„Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych…” Ew. Mateusza 5:43-48

Nie jest moim celem nawracanie kogokolwiek, czy komentowanie Pisma Świętego. Zastanawia mnie jednakże to, co taki ksiądz zrobiłby z nami, gdyby miał pełnię władzy i mógł wpływać na nasze życie bezpośrednio? Czego uczą księży w seminariach, skoro później, wbrew zasadom, prezentują takie postawy. Czy ten klecha nie rozumie, że nienawiść zawsze działa w dwie strony? Już w historii ludzkości były takie sytuacje, że ofiary się zjednoczyły i przetrzepały skórę katabasom.  Kościół Katolicki w Polsce ma ukrytą władzę i wpływa znacząco na życie również tych niewierzących. Słuchając słów ks. Trytka zastanawiam się: ksiądz to, czy Szatan? Myślę, że jeżeli Piekło istnieje, szanowny ksiądz Trytek znajdzie tam swoje właściwe miejsce. No, chyba, że już tam jest!  

A tu można zobaczyć, jak chłopaki z serialu "Queer as folk" poradzili sobie z pewnym pastorem:
https://www.youtube.com/watch?v=BTbZNBoR4HE&index=2&list=PLvR0LV_if3y__G4zQY-JwYCRTy9z8K1ax


niedziela, 28 czerwca 2015

Hasta La Vista!


Amerykanie cieszą się z decyzji Sądu Najwyższego, legalizującej małżeństwa homoseksualne w całym kraju. Wielu ludzi okazywało radość pokrywając tęczowymi kolorami swoje zdjęcia profilowe na Facebooku, Twitterze i innych portalach społecznościowych. FB stworzył nawet specjalną aplikację pozwalającą jednym kliknięciem „utęczowić” swoją fotografię, a hastag #LoveWins na Twitterze w ciągu pięciu godzin został wykorzystany ponad 6 milionów razy.

Nieoczekiwanym negatywnym bohaterem Internetu stał się pewien nasz rodak, fan Arnolda Schwarzeneggera, któremu nie spodobało się tęczowe zdjęcie idola. Na profilu aktora na Twitterze napisał: „What’s wrong with U Arnie? I have to unlike…” ("Co z tobą nie tak, Arnie? Muszę cofnąć mojego lajka..."). Aktor zareagował pisząc znane z filmu Terminator 2 słowa: „Hasta La Vista (Do zobaczenia)”. Reakcja aktora wywołała falę entuzjazmu wśród wielu jego fanów, którzy dziękowali mu za jego postawę i wsparcie dla środowisk LGBT. Ludzie pisali m.in.: Jesteś najlepszy, Arnold", "Jesteś moim bohaterem", "Arnold na prezydenta". Wpis z Twittera został w pewnej chwili usunięty, być może dlatego żeby uniknąć negatywnych reakcji pod adresem naszego rodaka.


To oczywiście przypadek, że negatywnym bohaterem stał się przez chwilę Polak, bo podobnych wpisów było tam pewnie więcej, od ludzi z całego świata. Mnie skłoniło do refleksji coś innego. To zwycięstwo środowisk LGBT w USA może być wręcz banalnym przesłaniem dla nas. Przesłaniem, żeby się jednoczyć, wspierać i organizować. Nie dawać się chować do szafy i spychać na margines życia naszego społeczeństwa. Mamy prawo do normalnego życia i miłości. Banalne? Ale jakże trudne do osiągnięcia. Czy skłócone ze sobą, czasami głupawe, bo głosujące na swoich oprawców, środowiska LGBT w Polsce w końcu się zorganizują? Mam taką nadzieję. Idą dla nas mroczne czasy w Polsce, więc może warto się nad tym zastanowić.  
A naszym kłamliwym posłom i wszelkim wrogom wysyłam to przesłanie: Hasta La Vista! 


Tu link do filmiku na Youtube: 

sobota, 27 czerwca 2015

Stonewall – symbol walki o prawa obywatelskie

Stonewall Inn w 1969 r.
Stonewall lub Stonewall Inngejowski pub w Greenwich Village w Nowym Jorku, w którym miały swój początek zamieszki, które wybuchły w 1969 roku na tle dyskryminacji mniejszości seksualnych. Uważa się, że wydarzenia te zapoczątkowały amerykański, a w konsekwencji i światowy ruch walki o prawa LGBT.

W 2015 roku mija 46. rocznica wydarzeń, które były początkiem działalności ruchu LGBT na całym świecie. W 1969 roku napięcie pomiędzy środowiskiem LGBT w Nowym Jorku, a policją narastało od dłuższego czasu. Dyskryminacja mniejszości seksualnych osiągała swoje apogeum. Policjanci dokonywali nalotów na lokale,  w których przebywały osoby ze środowiska LGBT. Ludzi wyciągano na ulicę, rozbierano, publicznie przeszukiwano, legitymowano, a następnie aresztowano pod zarzutem „nieprzyzwoitości”. Nazwiska aresztowanych drukowano w gazetach, co w tamtych czasach rujnowało życie i kariery zawodowe wielu osób. Często dochodziło do przemocy fizycznej ze strony interweniujących policjantów. Nikt się przecież „pedałami” nie przejmował. Wtedy w lokalach panowały zasady według, których gejom nie wolno było podawać alkoholu, mężczyzna nie mógł tańczyć z mężczyzną, a każda kobieta oraz każdy mężczyzna musieli nosić przynajmniej trzy części garderoby, które „odpowiadały biologicznej płci”. 

Na tle tych rasistowskich i homofobicznych zasad, pozytywnie wyróżniał się klub "Stonewall Inn"  w dzielnicy Greenwich Village, w którym można było tańczyć z kim się chce, a także swobodnie popijać drinki. Klub chętnie odwiedzała młodzież, hippisi, chłopcy z dobrych domów, ale także robotnicy, imigranci, czy mieszkańcy slumsów.

Po godzinie 1:00 w nocy z 27 na 28 czerwca 1969 r. policja dokonała nalotu na Stonewall.
Policjanci i ich upokarzające procedury 
Przypadkowy przechodzień został przez policjantów wciągnięty do lokalu, gdzie bito go i znęcano się nad nim. Wieść o zdarzeniu rozniosła się bardzo szybko i w rejonie lokalu zebrał się tłum liczący ponad 1000 osób. Reakcja policjantów, którzy zagrozili użyciem broni, przyniosła odwrotny skutek, powodując wybuch zamieszek. Rozruchy trwały przez kilka następnych dni i w końcu stłumiono je przy użyciu specjalnych jednostek porządkowych. Taki opór, przeciwko brutalnemu traktowaniu i łamaniu godności ludzkiej, zaistniał po raz pierwszy. Nigdy wcześniej środowiska LGBT nie działały razem w ten sposób. Wydarzenia w Greenwich Village dały początek ruchom LGBT w USA, a następnie na całym świecie. 27 czerwca jest na świecie obchodzony przez organizacje LGBT jako „Christopher Street Day”, na pamiątkę wydarzeń z 1969 roku.

Zamieszki w Greenwich Village
W czerwcu 2015 r. Stonewall Inn został wpisany na listę nowojorskich zabytków i historycznych miejsc.

Stonewall Inn obecnie
W rocznicę opisanych wydarzeń warto pochylić czoło na tymi, którzy pierwsi się zbuntowali, narażając się na bezpośrednie niebezpieczeństwo. Warto tez docenić działania tych, którzy w naszym imieniu, również obecnie, prowadzą walkę o naszą godność i równie traktowanie. Czy możemy im w czymś pomóc? Tak, wystarczy, że sami będziemy dla siebie dobrzy.  

źródła: queer.pl, pridemag.pl, Wikipedia. zdjęcia: internet