wtorek, 18 sierpnia 2015

Zobaczcie co zrobiliście głupcy!

10 maja 2015 roku w Polsce zdarzył się cud! Wybrano Andrzeja Dudę na prezydenta RP. Głosowało na niego około 24 procent uprawnionych, ale to nie przeszkadza jego zwolennikom ogłosić, że „wybór Andrzeja Dudy na prezydenta to... Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, a jego zaprzysiężenie to święto Przemienienia Pańskiego” (Tomasz Terlikowski). Do tego chóru dołączyli też przedstawiciele Episkopatu Polski, wypowiadający się w podobnym tonie.




Tak więc mamy nowego świętego, jeszcze za życia. A co obiecywał pan prezydent w kampanii wyborczej? Oto wszystkie jego obietnice:


Sporo prawda? Ale już po zaprzysiężeniu pan prezydent zaczął się ze swoich obietnic wycofywać.
Wcześniej mówił, że polska jest w ruinie, a po zaprzysiężeniu mówi tak:



A w sprawie innych obietnic:

powrót do wieku emerytalnego:
– To nie jest prosty powrót do poprzedniego rozwiązania, bo to jest połączenie wieku z długością okresu składkowego. To jest proponowane przez Solidarność 40 lat składkowych i wiek. Raczej w tym kierunku będzie zmierzało to rozwiązanie (…) – powiedział w RMF FM Andrzej Duda.

500 zł na każde dziecko:
W sprawie 500 zł na każde dziecko prezydent obwieścił, że głoszony przez niego podczas kampanii wyborczej plan 500 zł dopłaty na każde dziecko w rodzinach najbiedniejszych, a także na kolejne dzieci, poczynając od drugiego w rodzinach o średnim dochodzie musi zostać zrealizowany w absolutnym współdziałaniu z rządem, bo rząd będzie musiał przygotować projekt ustawy. Czyli ja obiecywałem, a wy zrealizujcie. 

Głośno w środowisku prezydenckim i PiS mówi się o zmianie konstytucji RP. W Gazecie Wyborczej z dnia 18-08-2015 opublikowano opinię Marka Borowskiego pod znamiennym tytułem: "PiS chce demokratury", w którym autor omawia ostatni pisowsko-prezydencki projekt konstytucji. Warto ten artykuł przeczytać, żeby mieć świadomość do czego to wszystko dąży. Oczywiście o związkach partnerskich po ewentualnej zmianie konstytucji możemy zapomnieć. 

Pan prezydent w przeszłości mocno udzielał się publicznie. Dziś pewnie o niektórych internetowych wpisach chciałby zapomnieć. Na szczęście są ludzie, którzy na to nie pozwolą. Oto jego wcześniejsze wpisy z twittera, dotyczące naszego środowiska:




Mam jeszcze więcej, ale szkoda miejsca i czasu. Widać wyraźnie czego możemy się w przyszłości spodziewać.

Do wyborów jesiennych jeszcze trochę czasu, ale "oni" już pokazują na co ich stać, kłamstwa, pomówienia i agresja, oto oręż PiS. Poniżej mały przykład:


Kilka lat temu PiS było za obniżeniem wieku dzieci idących do szkoły. Dziś całkowicie odwróciło kota ogonem:




Na obecnego prezydenta głosowało środowisko LGBT. Krystian Legierski, przyznając, że głosował na Dudę, powiedział po wyborach: "Duda ma potencjał, jest młody, zna świat i wygląda na człowieka, który jako pierwszy z tego obozu ma realną szanse zapoczątkować prawdziwe zmiany na prawicy, wyrwać ją z tego pszenno-buraczanego stanu, w którym tkwi". 
I co pan dziś powie, panie Legierski? Nadal pan tak uważa?

Tym ze środowiska LGBT, którzy głosowali na Andrzeja Dudę chcę dziś powiedzieć: zobaczcie co zrobiliście głupcy! 

Nie wszystko jednak stracone. W październiku są wybory są Sejmu. Może wtedy okażemy się mądrzejsi. Oby! 

czwartek, 13 sierpnia 2015

Dlaczego nie wezmę udziału w referendum

Na 6 września 2015 roku zaplanowane jest ogólnokrajowe referendum „w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa”. Głosujący obywatele będą mogli odpowiedzieć w nim na trzy pytania:
  1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?
  2. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?
  3. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?
Po ogłoszeniu przez prezydenta postanowienia o referendum PiS zgłosiło wniosek o dopisanie trzech dodatkowych pytań:
  • "Czy jest Pani/Pan za przywróceniem powszechnego wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?",
  • "Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe",
  • "Czy jest Pani/Pan za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?".
Inicjatywy PiS-owi pozazdrościł Korwin, który zgłosił do dopisania trzy kolejne pytania:
  • "Czy jest Pani/Pan za likwidacją podatku dochodowego od osób fizycznych i podatku dochodowego od osób prawnych?",
  • "Czy jest Pani/Pan za likwidacją przymusu ubezpieczeń społecznych?"  
  • "Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zakazu finansowania partii politycznych z budżetu państwa oraz budżetów jednostek samorządu terytorialnego?".
W sprawie dopisania do referendum dwóch kolejnych pytań napisał do prezydenta Dudy również Janusz Palikot. Oto pytania, które jego zdaniem należałoby dopisać:
  • Czy lekcje religii powinny być wycofane ze szkół? (koszt roczny z budżetu państwa 1,5 mld zł.)
  • Czy Fundusz Kościelny powinien być zlikwidowany? (koszt roczny z budżetu państwa 130 mln zł.)
Do tego chóru dołączyło również środowisko LGBT. Znany portal queer.pl przeprowadził internetową sondę, w której zapytał „Czy uważasz, że w sprawie związków partnerskich powinno się odbyć referendum?”. Nie wiem ile osób wzięło udział w sondzie, ale 75 procent było na „tak”.

Ja, korzystając ze swoich uprawnień obywatelskich, w referendum udziału nie wezmę. 

Są tego dwie przyczyny. Pierwsza to JOW-y, czyli jednomandatowe okręgi wyborcze. Kiedyś byłem wielkim fanem tego systemu, bo nie zdawałem sobie sprawy, jakie to niesie za sobą zagrożenia. Najpierw Bułgaria. Nie wdając się w szczegóły, w pewnym momencie, dzięki JOW-om, w Bułgarii wygrali politycy powiązani ze światem przestępczym. Doprowadziło to do poważnego kryzysu w państwie, które do dziś z tego kryzysu nie wyszło. Potem były kolejne przyśpieszone wybory.

Podobny system głosowania jednomandatowego obowiązuje w Wielkiej Brytanii. Jednak ten system powoduje dominacje dużych partii, praktycznie wycinając mniejsze. I wcale nie jest tak, że głosując w okręgach jednomandatowych, będziemy mieli tych przedstawicieli, na których głosowaliśmy. Wszystkie informacje na ten temat można znaleźć w internecie.

Druga przyczyna, dla której nie wezmę udziału w referendum, to treść pytania nr 3, które brzmi: „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?”. To pytanie obraża mnie jako obywatela mojego kraju. Bo czyż nie powinno być oczywistym, że każda wątpliwość i interpretacja przepisów w jakimkolwiek postępowaniu powinna być interpretowana na korzyść obywatela? To my utrzymujemy z podatków całe państwo i mamy prawo być traktowani równo i zgodnie z prawem. W prawie karnym panuje zasada „in dubio pro reo” (w wypadku wątpliwym), która głosi, że w razie wątpliwości, których nie da się usunąć, sąd ma rozstrzygać niejasności na korzyść oskarżonego. Czy ta zasada nie powinna obowiązywać we wszystkich postępowaniach. To pytanie raczej retoryczne.

Jeżeli chodzi o pytania, które próbuje się dopisać do referendum, to sens widzę wyłącznie w pytaniach Janusza Palikota. Reszta to zwykły polityczny folklor. Jeżeli zaś chodzi o referendum w sprawie związków partnerskich, to jestem temu projektowi absolutnie przeciwny. Nie wyobrażam sobie żeby jakiś prawicowo-katolicki obszczymur miał decydować o moim życiu.


6 września każdy zadecyduje w taki, czy inny sposób. Zebrałem dla Was trochę materiałów graficznych o JOW-ach, które publikuję. 












środa, 5 sierpnia 2015

Związki partnerskie odrzucone po raz kolejny

4 sierpnia 2015 r. Sejm po raz kolejny nie dopuścił do pierwszego czytania projektu ustawy o związkach partnerskich. Przeciw głosowali wszyscy posłowie PiS i ZP oraz większość posłów PO  i PSL. Sama Marszałek Sejmu, Kidawa-Błońska, również była przeciw. Za, jak zwykle, byli posłowie SLD i TR.

Trudno zrozumieć dlaczego w ogóle sprawa związków partnerskich stanęła na jednym z ostatnich, przed wyborami, posiedzeń polskiego parlamentu. Ale jakikolwiek byłby tego powód, to środowisko LGBT powinno wyciągnąć z tego właściwe wnioski żeby być „mądrym przed szkodą”. Bo reakcja Sejmu na projekt ustawy wyraźnie pokazuje, że nasze środowisko nie może spodziewać się niczego dobrego po posłach z prawej strony sceny politycznej. Nie można więc zrozumieć rekcji tego środowiska w wyborach prezydenckich, gdzie spora jego część, w tym niektórzy liderzy, głosowała na Dudę. Co powoduje ludźmi prześladowanymi i gnojonymi na każdym kroku, że próbują szukać oparcia i pomocy u tych, którzy ich gnoją i poniżają? Każdy z nas będzie miał na to swoją odpowiedź. Portale internetowe są dziś pełne opinii dotyczących tego zjawiska. Ja nie zamierzam dołączać do tego chóru. Chcę jedynie zachęcić do przemyślenia, na kogo oddamy swoje głosy w jesiennych wyborach. Wybór będzie trudny, bo lewica praktycznie straciła swoje znaczenie i to z własnej winy. Na razie jednak widzę, że środowisko LGBT zmierza stadem ku przepaści, nadal deklarując głosowanie na prawicę.

Robert Biedroń, po niedopuszczeniu przez Sejm do pierwszego czytania ustawy napisał na Twitterze: „Może zamiast narzekać, że Sejm po raz kolejny odrzucił projekt ustawy o związkach partnerskich, powinniśmy na jesieni wybrać lepszy Sejm?”. 




Rodzi się więc pytanie: czy jesteśmy w stanie choć raz posłuchać mądrej rady?  

środa, 29 lipca 2015

Legierski Głosował na Dudę, czyli LGBT w Matrixie ciąg dalszy


Marek Mosor 
24 lipca 2015 r. w „Plus Minus”, dodatku do „Rzeczpospolitej” ukazał się wywiad z Krystianem Legierskim. Gdyby ktoś nie wiedział kto to jest, to krótka informacja z Wikipedii: Krystian Łukasz Legierski (ur. 22 kwietnia 1978 w Koniakowie) – polski działacz na rzecz LGBT, polityk  i przedsiębiorca. Cały biogram można przeczytać tutaj: 

We wspomnianym wywiadzie Krystian Legierski przyznał, że w ostatnich wyborach głosował na Andrzeja Dudę. Jako powód podaje, że w czasie rządów PO środowisko LGBT było traktowane skrajnie protekcjonalnie, a lata rządów tej formacji były okresem „gigantycznej, perwersyjnej wręcz pogardy” dla homoseksualistów. Jego zdaniem Andrzej Duda "ma potencjał, jest młody, zna świat i wygląda na człowieka, który jako pierwszy z tego obozu ma realną szanse zapoczątkować prawdziwe zmiany na prawicy, wyrwać ją z tego pszenno-buraczanego stanu, w którym tkwi”. Tyle wywiad.

Krystian Legierski był przez lata jednym z niekwestionowanych liderów środowiska LGBT w Polsce. Jako pierwszy jawny gej został wybrany w wyborach powszechnych do Rady m.st. Warszawy. W 2005 roku, w czasie rządów PiS, protestował w związku z wydanym przez prezydenta Warszawy, Lecha Kaczyńskiego, zakazem organizowania Parady Równości. Uczestniczył w wielu przedsięwzięciach zmierzających do przyznania równych praw środowisku LGBT. I taki człowiek zagłosował na kogoś, kto organicznie nie znosi tego środowiska, wcale się z tym nie kryjąc? Zagłosował na system, który jeśli obejmie władzę na jesieni będzie z nami walczył wszelkimi dostępnymi metodami, co łatwo przewidzieć. Wystarczy tylko czytać ze zrozumieniem i postrzegać właściwie to, co się wokół nas dzieje. Jak to wytłumaczyć? Nie wiem.      

W „Gazecie Wyborczej” z dnia 25 maja 2015 r. Michał Wachnicki napisał: „Na forach internetowych istnieje niepisana zasada o nazwie "Reductio ad Hitlerum". Chodzi o to, że każda dyskusja poprowadzona wystarczająco długo zawsze prowadzi w końcu do porównania poglądów oponenta do jakichś słów Hitlera. Taki argument zamyka drogę dalszej dyskusji. Dlatego ten, kto pierwszy go użyje, przegrywa”.

Nie będę gorszy i również nawiążę do historii tamtego okresu w Niemczech. 30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler został kanclerzem III Rzeszy. Nie był wybierany w wyborach powszechnych. Został mianowany na to stanowisko przez prezydenta Hindenburga. Ale Hitler chciał mieć dowód, że społeczeństwo mu ufa i go popiera. W tym celu, przy okazji wyborów w listopadzie 1933 r. przeprowadził referendum, w którym zadał Niemcom pytanie: „czy popierasz politykę Adolfa Hitlera”? W referendum głosowało 93 % Niemców, a odpowiedzi na „tak” udzieliło 95,1 %. Podobnie było w kolejnych plebiscytach i referendach organizowanych przez nazistów w latach 30-tych.

A co to ma wspólnego z nami dziś? Ano ma, bo sytuacja polityczna jest podobna. Naród zmęczony arogancją PO zamierza zmienić rządzących. I gdyby tu chodziło tylko o PiS, to jeszcze pół biedy. Ale ludzie chcą oddać władzę politycznym awanturnikom i szumowinom. Nie przeraża was, że Anna Grodzka nie zdołała zdobyć 100 tysięcy podpisów do wyborów prezydenckich, a bez trudu zdobył je jawny neonazista i antysemita oraz narodowiec, który z poglądami nie odbiega zbyt daleko od tego pierwszego? Mnie przeraża! Wierzycie w składane praktycznie bez ograniczeń obietnice? Przecież tylko człowiek naiwny lub niemądry może uwierzyć, że oni będą w stanie to spełnić. Nie wierzycie? To dlaczego na nich głosujecie?!

Edward Crankshaw w swojej książce „Gestapo” napisał: „W każdym nowoczesnym społeczeństwie są jednostki, mężczyźni i kobiety, które zachowałyby się wobec swych bliźnich niczym bestie, gdyby miały całkowicie wolną rękę. W dwudziestym stuleciu w jednym wszakże kraju, w Niemczech, ludzie tacy zdołali zagarnąć absolutną władzę; tylko w jednym, jedynym kraju, w Niemczech, społeczeństwo świadomie i bez żadnych zastrzeżeń powierzyło władzę psychopatom i kryminalnym szumowinom, zwalniając ich od wszelkiej odpowiedzialności”.

Andrzej Mleczko

Celowo użyłem retoryki "Reductio ad Hitlerum", bo czuję się w tej politycznej hucpie przegrany. 26 lat minęło od przemian ustrojowych, a my nadal ganiamy się wokół własnego ogona. Starsi pamiętają lata 90-te, gdy nie powstała ani jedna autostrada, rządy trzymały się góra dwa lata, a na ulicach rządziła polsko-ruska mafia. Wyszliśmy z tego i nie mówię, że jest dobrze. Nie mówię także, jak kto ma głosować. To jego prywatna sprawa. Namawiam tylko do logicznego myślenia. Cała ta sytuacja podobna jest do czatu na forum randkowym. Obie strony umizgują się do siebie niewiele o sobie wiedząc, kłamią i obiecują. A gdy już się spotkają w realu, to z reguły jedna ze stron okazuje się skurwysynem. Można radzić tylko jedno: bądźcie mądrzy przed szkodą.   

piątek, 3 lipca 2015

Galeria hejterów polskich

Na Facebooku powstał profil "Galeria hejterów polskich. Oto, co czytamy w opisie strony:


„Strona ta powstała pod wpływem tego, co w ostatnim czasie ma miejsce w Internecie. Szczytem wszystkiego był zmasowany atak hejterów pod adresem 14-letniego Dominika z Bieżunia, który zaszczuty przez swoje otoczenie popełnił samobójstwo. Ludzie, którzy bezcześcili jego pamięć działali często pod swoimi nazwiskami i podawali adresy swoich szkół, uczelni i miejsc pracy, nie obawiając się jakiejkolwiek odpowiedzialności. Co mogą zrobić gnojeni przez hejterów ludzie? Praktycznie nic! Mogą oczywiście powiadomić nauczycieli, organy ścigania, czy kogokolwiek. Ale dotychczasowa praktyka dowodzi, że są to z reguły działania nieskuteczne. Dlatego postanowiliśmy pokazywać tych oprawców. Ludzi, którzy mają za nic uczucia innych i bez żądnych skrupułów potrafią zaszczuć drugiego człowieka, doprowadzając go do śmierci. Prosimy o publikację wyłącznie screenów zdjęć hejterów, bez żadnych komentarzy. Wszelkie komentarze będą usuwane, ponieważ nie chcemy być podobni to tych, których tu chcemy pokazać. Publikujemy tylko to, co oni samu udostępniają w Internecie. Niech moc będzie po stronie ludzi dobrych i prawych! Publikujcie lub przesyłajcie zdjęcia do adminów strony. To nasza samoobrona, tyle możemy!”.



Podzielam zdanie twórców strony. No bo jak zwykły człowiek może się bronić, gdy zostanie w Internecie zaatakowany? Czy słyszeliście żeby kogoś za taki czyn skazano? Słyszymy za to ciągle, że dzieciaki popełniają samobójstwa wskutek dręczenia bezpośredniego i w Internecie. Czas zacząć o tym wołać, lub krzyczeć. Nie, mówić, bo do tej pory to mówienie nie było skuteczne. Nie dajmy się zabijać przez różnych nieudaczników, którzy w życiu realnym są niczym i w tym życiu niczego nie osiągną. Za to w Internecie mają „władzę”. Ja zachęcam do publikowania wizerunków hejterów. Niech świat widzi z kim ma do czynienia. A tu próbka za strony „Galeria hejterów polskich”: 


Link do profilu: Galeria hejterów polskich

środa, 1 lipca 2015

Czy Facebook jest idiotą? cz.2

W pierwszej części postu „Czy Facebook jest idiotą?”  opisywałem swoje i innych potyczki z tym portalem, w sprawie zamykania stron rasistowskich, homofonicznych, nawołujących do nienawiści itp. Wraz z innymi członkami społeczności LGBT, przez ostatnich kilka dni, na bieżąco zgłaszałem do administratorów portalu takie strony. Były to głównie strony „polskich patriotów” nie mogących znieść tęczowych barw na naszych zdjęciach profilowych. Zgłosiłem łącznie 14 stron do likwidacji, z czego zlikwidowano cztery. Także na różnych stronach i w grupach LGBT  linkowałem te najbardziej obrzydliwe i homofobiczne strony, namawiając ludzi do zgłaszania ich do likwidacji. Siłą rzeczy strony te zawierały linki z mojego profilu, ale nie podejrzewałem, że może mi to zaszkodzić. Jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałem informację od FB, że za publikowanie linków tych stron wstrzymują mi możliwość dodawania postów na 24 godziny. Zagrozili także likwidacją mojego konta. 


Nie wiedziałem, śmiać się czy płakać. Płakać nie zamierzam, bo nie ma po czym. Można się tylko śmiać, gdyby było do śmiechu. Bo przy innej zgłoszonej przeze mnie stronie Facebook pokazał jaki jest naprawdę. Zgłoszenie dotyczyło strony: „Dominik Szymański dobrze, że zdechł”.



Dominik to 14-latek z Bieżunia, który zadręczony przez swoich rówieśników odebrał sobie życie. 
Nazywano go "pedałem", bo "nosił rurki i układał włosy". Sprawcami są oczywiście dzieci z bogobojnych rodzin. Niektóre mają Fetal Alcohol Syndrome, co było widać na zdjęciach - w ogóle nie wstydzili się publikowania swojego wizerunku. Ale cóż, trzeba być tolerancyjnym.

Ścierwa, które go zadręczyły nie odpuściły mu także po śmierci. Założyły stronę „Dominik Szymański dobrze, że zdechł”, zohydzając zmarłego i jego pamięć do granic ostateczności. Ludzie masowo zgłaszali stronę do likwidacji, ale Facebook się nie spieszył. Rozpatrzenie sprawy zajęło mu prawie cały dzień, a pierwsza  jego odpowiedź była taka:
„Zgłosiłeś stronę Dominik Szymański dobrze że zdechł ze względu na zawartość propagującą nienawiść. Zespół Facebooka ds. pomocy Dziękujemy za poświęcenie czasu na zgłoszenie treści, które Twoim zdaniem naruszają nasze Standardy społeczności. Zgłoszenia takie jak to przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na Facebooku i stwarzania tu przyjaznego miejsca. Zapoznaliśmy się ze stroną zgłoszoną przez Ciebie z powodu zawierania treści lub symboli propagujących nienawiść, ale stwierdziliśmy, że nie narusza ona dokumentu Standardy społeczności. Uwaga: jeśli problem dotyczy jakiejś zawartości na stronie, należy zgłosić konkretny materiał (np. zdjęcie), a nie całą stronę. To umożliwi sprawiedliwe rozpatrzenie zgłoszenia”.

Dopiero po południu stronę zamknięto. Co musiała czuć w tym czasie rodzina zmarłego chłopca, łatwo sobie wyobrazić. Do chwili likwidacji strona zdobyła ponad 600 „fanów”.

Ja nie zamierzam walczyć z Facebookiem, bo po pierwsze - nie mam szans, a po drugie – z idiotami nie wygram. Myślałem kiedyś, że tak świetny projekt, jakim jest ten portal będzie wieczny, a przynajmniej utrzyma się bardzo długo. Myliłem się. Facebooka załatwią zwykli zasrańcy i śmieci, czyli tacy jak ci, którzy założyli stronę o zmarłym chłopcu. Ludzie poważni i ceniący swoją godność znajdą sobie alternatywę. Tak zresztą już się dzieje w USA, gdzie FB traci użytkowników w dużym tempie. W podobny sposób załatwiła się m.in. społeczność pasma obywatelskiego CB-Radio, które po transformacji ustrojowej w Polsce rozwijało się żywiołowo. Później opanowali je wulgarni hejterzy i chamski motłoch, co spowodowało, że dziś na paśmie możemy posłuchać głównie wyzywających się wzajemnie szoferaków. Tak też stanie się z FB.

Pytanie brzmi: "Czy Facebook jest idiotą?". 
Z tego, co robi widać, że jest. Szukam alternatywy.

Rodzinie Dominika składam serdeczne wyrazy współczucia, a sprawcom mówię: przyjdzie czas zapłaty!. 


wtorek, 30 czerwca 2015

Czy Facebook jest idiotą?

Z okazji uchwały Sądu Najwyższego USA, legalizującej w tym kraju małżeństwa jednopłciowe, Facebook zorganizował akcję tęczowego kolorowania swoich zdjęć profilowych na tym portalu. Akcja trwa i bierze w niej udział wielu ludzi i firm na całym świecie. Akcja Facebooka sprowokowała również do działania przeciwników środowiska LGBT, w tym małżeństw jednopłciowych. Zaczęły pojawiać się strony o treściach skrajnie homofobicznych i obrażających środowisko LGBT. Jedną z takich stron próbowali zamknąć ludzie z LGBT (uczestniczyłem w tej akcji). Tu screen tej strony:


Facebook zareagował typowo dla siebie w takich sprawach. Oto treść odpowiedzi, którą otrzymałem od administratorów:  „Zapoznaliśmy się z Twoim zgłoszeniem obiektu Jebać tęczowe profilówki. Dziękujemy za poświęcenie czasu na zgłoszenie treści, które Twoim zdaniem naruszają nasze Standardy społeczności. Zgłoszenia takie jak to przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na Facebooku i stwarzania tu przyjaznego miejsca. Zapoznaliśmy się ze stroną zgłoszoną przez Ciebie z powodu nękania, ale stwierdziliśmy, że nie narusza ona dokumentu Standardy społeczności”.

Już wcześniej zdarzało mi się uczestniczyć w podobnych akcjach, zawsze z podanym powyżej skutkiem. I nie dotyczyło to tylko środowiska LGBT. Zgłaszałem strony jawnie rasistowskie i nazistowskie. Zawsze otrzymywałem odpowiedź, jak wyżej. Szczytem, nie wiem czego: głupoty, idiotyzmu? Okazało się działanie Facebooka w stosunku do znanego dziennikarza TVN, Jarosława Kuźniara. Jego pokolorowane zdjęcie hejterzy zgłosili do likwidacji „ze względu na nagość”. Facebook z całą powagą rozpatrzył skargę, odmawiając likwidacji zdjęcia. Dziennikarz miał prawo być wzburzonym, bo napisał: „Facebook jesteś idiotą”.



Swoją nienawiść do środowiska LGBT okazali także ci "oni". Stworzono aplikację "Kolory Patrioty", w której w proteście przeciwko tęczy namawiano do barwienia zdjęć na biało-czerwono.


Temu "patriotycznemu" przedsięwzięciu towarzyszy wiele nienawiści. To przykłady:





Czy rzeczywiście Facebook to idiota? Sam system oczywiście nie. To genialny twór jednego człowieka, który zmienił życie wielu ludzi na całym świecie. Ale nic przecież nie stoi na przeszkodzie, żeby w jego strukturach pracowali idioci. Idioci, którzy akceptują homofobię, rasizm, czy swastykę jako „symbol szczęścia”. W dodatku mają nad nami nieograniczoną władzę, bo nasze konto może być w każdej chwili zlikwidowane. I spróbujmy wtedy z nimi walczyć. Życzę powodzenia. Powyżej opisane sytuacje pokazują, czym jest tak naprawdę wirtualna rzeczywistość. A my często znaczenia słowa „wirtualna” zapominamy. Dlatego warto mieć alternatywę i wracać do korzeni, kiedy ludzie po prostu ze sobą rozmawiali. Z FB nie musimy rezygnować, ale nie będzie to dla mnie koniec świata, gdy pewnego dnia zniknie on z ekranu mojego komputera. Jak w życiu, wszystko płynie. Będą inne „Facebooki”.   

P.S.
Po napisaniu tego tekstu otrzymałem następującą informację od Facebooka:




 a za chwilę taką:

A jeszcze później taką:

Co można o tym myśleć? Ja myślę jedno: nigdy się nie poddawaj!